Podróżując samochodem można również poznać parę ciekawych zwyczajów Greków.
Pierwszym z nich jest to że nikt nigdzie się nie spieszy i na nikogo nie trąbi ze złością. W większych miastach dość często słychać pojedyncze krótkie sygnały klaksonów jednak służą one albo do pozdrowienia znajomych, albo do zasygnalizowania np. chęci wpuszczenia kogoś na krzyżówce.
Dobrym zwyczajem jest zjeżdżanie jak najbliżej prawej krawędzi jezdni jeśli ktoś chce Cię wyprzedzić. Niejednokrotnie widzieliśmy przed sobą auta zjeżdżające na pobocze i machającą przez okno rękę aby wyprzedzać. Kreteńczycy bardzo swobodnie podchodzą do wielu przepisów drogowych jednak nie dajcie się zwieść. Policja często traktuje turystów surowiej niż tubylców.
Powszechne jest parkowanie "gdzie bądź" i poruszanie się skuterami czy motorami bez kasku.
Kiedy zapytaliśmy kogoś jak to jest z tymi kaskami to odpowiedział że on "ma mieć" kask i ma. A że kask ma przewieszony na kierownicy lub w schowku to już inna sprawa.
Podobnie sprawa ma się z parkowaniem. W Heraklionie, tuż przy porcie wokoło ronda stoją auta z włączonymi światłami awaryjnymi. To oznacza że auto stanęło tu na chwilę, chociaż czasem ta chwila to wypicie kawy w pobliskiej kawiarni. Ale na to też nikt się nie złości. Bo po co?
Jedną z rzeczy która również nas bardzo zaskoczyła to procedura zdawania auta do jednej z wypożyczalni. Mieliśmy zamówione auto z dostawą do hotelu. Zawsze wybieramy najtańsze auta bo na dwie osoby nie trzeba nic więcej. O umówionej godzinie w recepcji zjawił się pracownik wypożyczalni z miłą niespodzianką. Ponieważ nie mieli już dostępnych tych najtańszych aut to przywiózł nam Citroena C1 Cabrio bez dopłaty bo to przecież ich problem że zabrakło aut. Jednak najbardziej nas zdziwiło jak mamy zdać auto - zostawić na ogólnodostępnym parkingu, zamknąć a kluczyki włożyć obok wlewu paliwa. Moim pytaniem czy to bezpieczne pracownik wypożyczalni był bardziej zdziwiony niż ja samą procedurą.
Innym razem gdy wypożyczyliśmy auto na 7 dni i mieliśmy w planie dużą ilość kilometrów pojechaliśmy zatankować. Na Krecie nie ma samoobsługi, nadal paliwo tankuje pracownik. Gdy podjechaliśmy i powiedziałam że tankujemy do pełna, pracownik zapytał " dlaczego?"
W pierwszej chwili nie wiedziałam co odpowiedzieć. No bo jak to? Ja chcę wydać pieniądze a on się pyta dlaczego? Słońce mu zaszkodziło?? Okazało się później że to jest naprawdę ewenement żeby ktoś tankował do pełna, a szczególnie auto z wypożyczalni. Musiałam mieć dobrą minę :)
Jeszcze jedna ważna rzecz - nie oszczędzajcie na ubezpieczeniu. Naprawdę nie warto. Dokładnie sprawdzajcie co obejmuje ubezpieczenie auta. Wiele dróg i parkingów jest bardzo wąskich i nietrudno tam o drobne zarysowania i uszkodzenia. Lepiej dopłacić 10-20 EUR do ubezpieczenia niż 100 EUR lub więcej za naprawy. I pamiętajcie że większość ubezpieczeń nie obowiązuje poza drogami asfaltowymi. A taką jest droga do Balos. Ale o tym w kolejnym wpisie.
Zatrzymując się na trasie na zwykłej stacji paliw w celu "napojenia" auta i zakupienia frappe trafiliśmy na malutką knajpkę gdzie właściciel dobrze przemyślał jej aranżację. Połowę ścian w tej knajpce stanowią okna z przepięknymi widokami. Wypić kawę z takim widokiem:
Poniżej kilka zdjęć z mojej kolekcji ujęć z trasy, w wielu przypadkach nie pamiętam nawet gdzie dokładnie zostały zrobione ale wierzcie mi warto się rozglądać i zatrzymywać na trasie. A czasem po prostu pstrykać z samochodu bez zatrzymywania.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz